Siemanko! Ostatnio zacząłem mocniej kminić nad tym, co ląduje w moim menu. Umówmy się – każdy z nas lubi czasem wrzucić na ząb coś słodkiego, ale klasyczny biały cukier potrafi nieźle namieszać w organizmie (i w obwodzie pasa). Zacząłem więc szukać alternatyw i trafiłem na dwóch głównych zawodników w świecie „zdrowego słodzenia”: erytrytol i ksylitol.
Słyszałem o nich sporo, ale sam nie miałem jeszcze dużego doświadczenia. Postanowiłem więc zrobić mały research, żeby sprawdzić, o co tyle krzyku. I wiecie co? To wcale nie jest takie jednoznaczne!
Zauważyliście, że teraz prawie każdy znany influencer promuje „czysty skład” i wypuszcza swoje fit-przekąski? Weźmy takiego Kizo i jego słynne batony Kizzers – w takich produktach bez cukru producenci i celebryci masowo sięgają po tzw. poliole, czyli alkohole cukrowe (spokojnie, procentów w tym nie ma). W tego typu popularnych słodyczach najczęściej ląduje maltitol, ale w domowej kuchni królami czystej etykiety są właśnie ksylitol i erytrytol.
Który z nich wygrywa w tym starciu? Podsumujmy to na chłodno:
Team Erytrytol: Król redukcji i zero kalorii 👑
Erytrytol to absolutny hit, jeśli jesteście na diecie redukcyjnej albo po prostu liczycie każdą kalorię.
- Zalety: Ma DOSŁOWNIE ZERO kalorii. Twój mózg myśli, że je coś słodkiego, a Twój organizm nawet tego nie zauważa i po prostu wydala go z moczem. Do tego ma indeks glikemiczny równy 0 – cukrzycy i osoby z insulinoopornością go uwielbiają. Jest też najbardziej łaskawy dla naszych jelit.
- Minusy: Jest trochę mniej słodki niż zwykły cukier (tak na oko w 70%) i zostawia w ustach taki specyficzny, lekko „miętowy” chłodek. Do pieczenia ciast bywa kapryśny, bo potrafi po ostygnięciu krystalizować i chrupać w zębach.
Team Ksylitol: Cukier brzozowy, który smakuje jak… cukier 🌳
Ksylitol to z kolei opcja dla tych, którzy nie chcą iść na żadne kompromisy smakowe.
- Zalety: Smakuje i słodzi praktycznie 1:1 jak zwykły cukier. Co ciekawe, działa super na zęby – hamuje rozwój bakterii i chroni przed próchnicą (dlatego często znajdziecie go w gumach do żucia). Wypieki z nim wychodzą idealnie.
- Minusy: Nie jest „darmowy” – ma około 2,4 kcal na gram. Jeśli przesadzicie z ilością, Wasze rewolucje żołądkowe mogą skończyć się szybkim sprintem do toalety (ma działanie przeczyszczające). I mega ważna sprawa dla psiarzy: ksylitol jest skrajnie toksyczny dla psów! Nawet mały kawałek ciasta z ksylitolem może być dla pupila śmiertelny.
Moje przemyślenia?
Skoro najwięksi gracze i marki stawiają na nowoczesne zamienniki cukru, to coś musi być na rzeczy. Jeśli zależy mi na czystej redukcji wagi i zerowej kaloryczności (np. do porannej kawy), moim faworytem zostaje erytrytol. Jeśli jednak planowałbym coś upiec albo zależy mi na idealnym smaku bez kompromisów – wygrywa ksylitol (byle trzymać go z dala od psa!). Chociaż według mnie w ogóle lepiej nie słodzić a jeśli już to jednym z zamieników.
A Wy mieliście już okazję testować te słodziki? Który sprawdza się u Was lepiej w kuchni? Dajcie znać w komentarzach!

